Taaak, oto jesień. Późna jesień. O godzinie 16 już robi się ciemno, jest zimno i wietrznie, już nie wiem w co mam się ubierać! Ciągle chodzę zmarznięta i zakatarzona. Niedość, że źle wpływa na czynniki zewnętrzne, to szkodzi też naszej psychice!
Myślę, że nastrój człowieka jest adekwatny do pogody. Bynajmniej mój. Jest ze mną aż tak źle, że śmieję się na głos z memów, które tak na prawdę wcale nie są zabawne. To straszne. Poza tym, czuję się dziwnie. Chciałabym wykrzyczeć światu, jak bardzo mi źle, ale nie potrafię, jak strasznie chce mi się płakać, ale nie mogę płakać i jak strasznie mi ciężko, że jestem sama, że generalnie jest do dupy..
Szczerze, to chciałabym usiąść z kimś, i pogadać przy szklance whisky (nie lubię whisky), tak szczerze i od serca. Powiedzieć w końcu wszystko to, co trzymam w sobie, co zabija mnie codziennie od nowa.. Ale nie zrobię tego. Dlaczego? Dlatego, że wszystkich, których by to obchodziło odsunęłam od siebie. Odpechnęłam ich, najzwyczajniej w świecie, zerwałam kontakty. I doszłam do wniosku - nie ma zastępstwa na takich ludzi..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz