1 grudnia 2014

Szaro i smutno.

Taaak, oto jesień. Późna jesień. O godzinie 16 już robi się ciemno, jest zimno i wietrznie, już nie wiem w co mam się ubierać! Ciągle chodzę zmarznięta i zakatarzona. Niedość, że źle wpływa na czynniki zewnętrzne, to szkodzi też naszej psychice!
 Myślę, że nastrój człowieka jest adekwatny do pogody. Bynajmniej mój. Jest ze mną aż tak źle, że śmieję się na głos z memów, które tak na prawdę wcale nie są zabawne. To straszne. Poza tym, czuję się dziwnie. Chciałabym wykrzyczeć światu, jak bardzo mi źle, ale nie potrafię, jak strasznie chce mi się płakać, ale nie mogę płakać i jak strasznie mi ciężko, że jestem sama, że generalnie jest do dupy..
 Szczerze, to chciałabym usiąść z kimś, i pogadać przy szklance whisky (nie lubię whisky), tak szczerze i od serca. Powiedzieć w końcu wszystko to, co trzymam w sobie, co zabija mnie codziennie od nowa..  Ale nie zrobię tego. Dlaczego? Dlatego, że wszystkich, których by to obchodziło odsunęłam od siebie. Odpechnęłam ich, najzwyczajniej w świecie, zerwałam kontakty. I doszłam do wniosku - nie ma zastępstwa na takich ludzi..
 

21 września 2014

Artystycznie, czyli moja ułomność fotograficzna.


 Stycznie i arty, tak właśnie, lubię uwieczniać chwilę, mimo że 
niekoniecznie potrafię  ; pOczywiście kibicujemy naszym chłopakom siatkarzom ! <3


       


           
           
         
           

                                    












20 września 2014

Eric-Emmanuel Schmitt ,,Oskar i Pani Róża"

 Oto książka, która mając zaledwie osiemdziesiąt pięć stron przyprawiła mnie o łzy. Od dawien dawna żaden autor nie wywarł we mnie tylu emocji.

,,Oskar i Pani Róża" jest to krótka powieść, opowiadająca o dziesięcioletnim chłopcu chorym na raka. Owy bohater to zwykły dzieciak, którego spotyka nieszczęście. Rodzice odwiedzają synka w szpitalu, mają nadzieję, że wyzdrowieje. Niestety, jak się okazuje.. rak postępuje dalej, a chłopcu zostaje mało czasu - 12 dni. Tak, te 12 dni życia, podczas których Oskar dorasta. Chwila, chwila.. Nie wspomniałam o Pani Róży! Patrząc na to "z zewnątrz",  Ciocia Róża - staruszka, która ponoć była zapaśniczką, snująca legendy o swojej karierze sportowej, pokonywaniu spasionych przeciwniczek i wygrywaniu. Tak naprawdę tylko ona odnajduje nić porozumienia z Oskarem. Jako jedyna traktuje go nie jak umierające dziecko, ale jak równego sobie. Pomaga w problemach z kolegami ze szpitala, jego ukochaną - Peggy Blue, oraz dzięki jej pomocy chłopiec naprawia swoją relację z rodzicami.
,, .. Zrozumiałeś, że umrzesz, bo jesteś inteligentnym chłopcem. Nie zrozumiałeś jednak, że nie ty jeden. Wszyscy kiedyś umrzemy. Twoi rodzice. Ja.." -  mówi Ciocia Róża. Tak naprawdę, w sposób subtelny, ukryty pcha chłopca w stronę dobrych wyborów. Kobieta potrafi dotrzeć do niego, zrozumieć tok myślenia i doradzić w sposób, który skłoni go do działania.
   Powieść pokazuje nam cechy prawdziwej przyjaźni. To, że wiek nie gra roli, że przyjaciel chce tylko naszego dobra, że kocha nas mimo wszystko i jest z nami do końca.
    Warto również poruszyć jeszcze jedną kwestię. Bóg. Ciocia Róża była dla Oskara tak wielkim autorytetem, że wierzył jej na słowo w istnienie Pana Boga. Kiedy cały świat toczy wojny o religię, wiele osób podważa byt Nieba i Piekła, dziesięcioletnie dziecko wpatrując się w swoją towarzyszkę-zapaśniczkę, która przecież zawsze ma rację zaczyna pisać do Pana Boga listy. Listy z prośbami, które są napisane jak pamiętnik.
 ,, ... Od dzisiaj będziesz bacznie obserwował każdy dzień, mówiąc sobie, że ten dzień to jakby dziesięć lat..."
 Oskar opowiadał Panu Bogu o każdym dniu, zaczynając od bycia niemowlakiem, kończąc na starości. (,, .. Dzisiaj przeżyłem wiek młodzieńczy i nie obeszło się bez kłopotów. Co za historia! Miałem przejścia z kumplami, z rodzicami, a wszystko z powodu dziewczyn. Dziś wieczór cieszę się, że mam dwadzieścia lat, bo myślę sobie, że uff, najgorsze mam już za sobą. Dojrzewanie to jest naprawdę syf! Dobrze, że przechodzi się przez to tylko raz!..")
   Na koniec chłopiec umiera, i tym razem to Ciocia Róża pisze list. W tym momencie widziałam największą różnicę między tokiem myślenia dziecka, a dorosłego. Dwa zupełnie inne światy.
   Myślę, że Oskar zmienił nas wszystkich. Ciocię Różę, Doktora Dusseldorf'a, mnie i Ciebie drogi czytelniku.